"Nowe Życie" | Kościół Zielonoświątkowy w Łodzi | 90-244 Łódź, ul. Jaracza 95/97

Bałam się zbliżającego się Armagedonu

Od dzieciństwa żyłam w przeświadczeniu, że jedyną prawdziwą religią są Świadkowie Jehowy. Jeszcze przed ślubem mówiłam mojemu mężowi, że kiedyś na pewno zostanę Świadkiem Jehowy. I tak kiedy urodziło się nasze pierwsze dziecko, poczyniłam kroki, żeby wstąpić do organizacji. Bardzo bałam się zbliżającego się Armagedonu. Myślałam sobie, że jeśli nie zostanę Świadkiem to zginę razem z moim dopiero co urodzonym dzieckiem. Raz byłam bardziej gorliwa, raz mniej, jednakże zawsze byłam przekonana, że innej drogi nie ma, że wszystkie inne religie są fałszywe. I tak było przez 16 lat. Dzięki Bogu jednakże w ubiegłym roku w naszym życiu zdarzył się cud – cud nawrócenia. Wierzę, że to sam Bóg wyciągnął mnie z tej organizacji – człowiek myślę, że nie byłby w stanie. Powoli zaczynałam dostrzegać błędy w naukach Świadków Jehowy. Zauważyłam, że świadkowie są całkowicie uzależnieni od organizacji i choć teoretycznie mówi się, że Pismo Święte jest najważniejsze to jednak w rzeczywistości tak nie jest. Bezkrytycznie należy przyjmować to co pisze „Strażnica”. Dziękuję Bogu za to, że odzyskałam wzrok duchowy i mogłam dostrzec błędne nauki, w których tkwiłam przez tyle lat.

Modliłam się i prosiłam Boga, żeby wskazał mi prawdziwą drogę i wtedy jak nigdy przedtem dotarły do mnie słowa Pana Jezusa zapisane w Ewangelii:” Ja jestem drogą, prawdą i życiem” i uchwyciłam się tych słów. Kiedy przeczytałam słowa z Ewangelii Jana 5,23 „kto nie czci Syna, ten nie czci Ojca” byłam do głębi poruszona, nie mogłam opanować łez. Myślałam sobie: Boże, przecież ja nigdy tego nie robiłam. W biblii Świadków Jehowy słowo „cześć” jest zmienione na „szacunek”.

Na mojej drodze Bóg od kilku lat stawiał osoby z kościołów protestanckich, między innymi z tego zboru. Widziałam, że u tych ludzi sensem życia jest Jezus Chrystus. Uderzała mnie zawsze ich niesamowita wiara, pokora i miłość do Jezusa. Kiedy pierwszy raz przyszłam do tutejszego zboru byłam do głębi poruszona. Cudowne pieśni, ludzie wznoszący ręce do góry i ta niesamowita wiara. Dziękowałam Bogu, że tu jestem i już wiedziałam, że chcę tu zostać. Dopiero tutaj dotarło do mnie tak naprawdę co dla mnie i dla nas wszystkich dokonał Jezus na krzyżu. W Chrystusie odzyskałam wolność i radość. Wcześniej, tzn. w organizacji żyłam w poczuciu winy, ciągle towarzyszyły mi wyrzuty sumienia, że czegoś tam robię za mało, no i ten strach przed Armagedonem. Wszystko to odeszło. Pan dał mi też pewność zbawienia. W modlitwach prosiłam, żeby Pan wszedł do mojego życia i wiem, że tak się stało. Żywym dowodem tego jest nawrócenie się mojego męża, który stał się osobą wierzącą właściwie w mgnieniu oka,  a także nawrócenie córki. Widzę także, że powoli nawraca się nasz syn. Dziękuję naszemu kochanemu Stwórcy, że pokazał mi inną drogę – drogę miłości a nie drogę strachu. Tą drogą jest Jezus Chrystus, który stał się sensem mojego życia, jest moim Zbawicielem i na wieki wieków jest Panem Panów i Królem Królów. Godzien jest wszelkiej czci i chwały. Dziękuję Bogu, że zaczęłam to dostrzegać. Chwała Bogu.

Dodaj komentarz