|
Wpisany przez Asia B.
|
|
Poniedziałek, 19 Kwiecień 2010 09:44 |
|

Narnia to miejsce, które tworzy Bóg, a następnie ludzie. To miejsce dla tych, którzy chcą czuć się potrzebni innym, w tym przypadku dzieciom. Czuć się potrzebnym można wtedy, gdy po prostu jest się obecnym. Nawet zwyczajne rozmowy wnoszą wiele pozytywnych emocji u dzieci pojawiających się w klubie przy ul. Gdańskiej 29, we wtorki i piątki, o godz. 15.30. Pomimo tego, że trzymamy się określonego planu, tak naprawdę każde zajęcia są spontaniczne. Bo zgodnie z początkową myślą, Narnia to zespół dzieci oraz osób dorosłych, które działają i reagują adekwatnie do danej chwili.
Służba wśród dzieci jest wyjątkowa. Każdemu zaangażowanemu wiele daje. Tu można wykorzystać potencjał i talent, którym obdarzył na Bóg, co nie znaczy, że trzeba mieć wypracowane podejście pedagogiczne. Wskazana jest jedynie chęć przyczynienia się do czegoś dobrego, co zaczęło się 3 lata temu i trwa. Nasza grupa potrzebuje kolejnych chętnych, aby proces budowania relacji z dziećmi posuwał się naprzód. A pomóc w tym można w bardzo różny sposób. Służba rozwija się wtedy, gdy działamy razem!
Kontakt z liderem służby: Adam Szadkowski, 664 997 315
|
|
Zmieniony: Wtorek, 20 Kwiecień 2010 09:38 |
|
Wpisany przez pk
|
|
Poniedziałek, 21 Wrzesień 2009 17:51 |
|
Ruszyła "Narnia"! Za nami pierwsze spotkanie organizacyjne! "Narnia" to świetlica dla dzieci prowadzona przy ul. Gdańskiej 29 przy naszej Misji "Nowa Nadzieja". To także szansa dla każdego wolontariusza, który stosownie do swych sił i możliwości chciałby zaangażować się w służbę wśród dzieci. Wszystkich chętnych do współpracy zapraszamy do skontaktowania się z kancelarią zboru:
Adres poczty elektronicznej jest chroniony przed robotami spamującymi. W przeglądarce musi być włączona obsługa JavaScript, żeby go zobaczyć.
|
|
Zmieniony: Czwartek, 10 Grudzień 2009 17:15 |
|
Wpisany przez Piotr Karaś
|
|
Piątek, 13 Marzec 2009 09:12 |
|
W piątek 9.01.2009 r. do rąk dzieci z Narnii trafiły wreszcie paczki, które przypłynęły zza morza. Nieco spóźnione, bo przecież świąteczne, ale za to jakie bogate! - Dzieci były przeszczęśliwe - mówi Małgorzata Głaz, odpowiedzialna za łódzki projekt - Nie spodziewały się, że to będzie coś tak fajnego, dużego... Dzieci chcą podziękować uczniom tej szkoły, która prezenty przygotowała. Jeszcze przed samymi świętami wydawało się, że z przyczyn obiektywnych (brak transportu, choroba kierowcy itd.) zapowiedziane dzieciom dary nie dojadą. Stało się inaczej. Jak dobrze jest widzieć radość na twarzach naszych pociech. Radość spowodowaną nie tyle obfitością dóbr, ile tym, że ktoś o nich pamiętał. Komuś zależało. - Chyba najwięcej radości sprawiły im osobiste kartki wewnątrz paczek - mówi kierowniczka "Narnii". Dzieci były podekscytowane oglądając zdjęcia z Norwegii i czytając krótkie listy napisane przez dzieci. Teraz chcą wysłać podziękowanie swoim nowym przyjaciołom z dalekiej północy. - Jesteśmy także wdzięczni za praktyczne prezenty, które dzieci dostały. Zima tego roku jest bardzo mroźna. Czapki, szaliki i rękawice z pewnością się przydadzą - mówią opiekunowie "Narnii".
|
|
Zmieniony: Wtorek, 17 Marzec 2009 07:53 |
|
Wpisany przez Małgorzata Głaz
|
|
Wtorek, 10 Marzec 2009 19:17 |
|
Bóg widzi te małe poranione już serca i wysłuchuje ich, wybacza im to co złe i daje bezpieczne schronienie. „To co stało się wczoraj, otworzyło mi oczy, moje serce zaczęło skakać z radości. Otóż, wieczorem, odbywał się klub młodzieżowy, ale zamiast młodzieży do klubu przyszło około 30 dzieci. Najstarsze z nich miało około 11 lat , najmłodsze chyba 6. Wszyscy zaczęli się rozglądać i zastanawia się czemu zamiast nastolatków pojawiły się kilkulatkowie. Bóg jest wielki! Nigdy o tym nie można zapominać. Generacja przedstawiła scenki i opowiedziała Ewangelię. Już w połowie dzieci zaczynały płakać. To było tak niezwykłe, że nie wiem nawet jak to ująć w słowach. Później wszystkie dzieci wyszły na środek, a my modliliśmy sie za nie. Te płakały coraz mocniej. Zapytałam jedną dziewczynkę, miała może 7 lat, czemu płacze, a ona na to, że to Bóg sprawia , że On ją tak wzruszył. Pytam czy chce się o coś pomodlić, a ona, że tak, by Jezus zawsze ją kochał.” – Tak napisała Magda Al Shamiri, liderka łódzkiej młodzieży o tym co wydarzyło się wśród dzieci podczas wizyty Generacji T. w Misji na Gdańskiej 29. Jestem przekonana, że po takich wydarzeniach, emocjach, wielu może zadać sobie pytanie – Czy to było jednorazowe przeżycie? Nie, jeśli to żywy Bóg zadziałał w sercach tych dzieci. Na spotkaniu, które opisuje Magda byli również wychowankowie Klubu „Dzieci Narnii” działającego w Misji od grudnia 2007r., oni też wychodzili do przodu, modlili się, podejmowali decyzję o tym, aby iść za Panem Jezusem. Od października rozpoczęliśmy w Narnii regularne zajęcia. Od pierwszego dnia Bóg pokazywał nam, że drzwi do serc naszych „narniowych” dzieci są otwarte. Po raz pierwszy mogliśmy otwarcie modlić się z nimi, to one pilnowały modlitwy przed posiłkiem między zajęciami, a przede wszystkim można było zaobserwować w nich delikatną przemianę. To jasne, że z dnia na dzień nie stali się grzeczni i bezproblemowi, wciąż bowiem przebywają w tym samym środowisku, mają te same, często dysfunkcyjne rodziny, a jednak w ich oczach można było zobaczyć oprócz ulicznego łobuzerstwa – Bożą iskrę.
Na ostatnich zajęciach każdy z nas rysował swój autoportret, na którym miał zaznaczyć cechy, rzeczy, które go szczególnie wyróżniają. Prawie połowa dzieci napisała o sobie: „KOCHAM BOGA”. „Co to dla Ciebie oznacza” – zapytaliśmy jedną z dziewczynek. „To znaczy, że mogę mu ufać, że kiedy modlę się do niego – pomaga mi...”
Bóg widzi te małe poranione już serca i wysłuchuje ich, wybacza im to co złe i daje bezpieczne schronienie w Narnii, po tym co zasiała Generacja T.
|
|
Zmieniony: Wtorek, 10 Marzec 2009 19:21 |
|