90-244 Łódź, ul. Jaracza 95/97 tel. +48 42 678 04 73, fax: +48 42 679-06-46

Brat Michał odszedł do Pana

Już jako ośmiolatek po raz pierwszy usłyszał Ewangelię. szybko nawrócił się a potem przyjął chrzest. — Już od najmłodszych lat tęskniłem za czymś, co by wypełniło pustkę mego życia. Szczęśliwym poczułem się dopiero wtedy, gdy we wrześniu 1935 roku przyjąłem chrzest w zborze Chrześcijan Wiary Ewangelicznej w Krasowszczyźnie – opowiadał.

W marcu 1938 roku brat Michał został wcielony do wojska. W następnym roku wybuchła wojna i Michał, jako żołnierz czynnej służby wojskowej (18-tej Dywizji Pułku Artylerii Lekkiej stacjonującego w Ostrowii Mazowieckiej) wziął udział w kampanii wrześniowej 1939 roku. Bardzo szybko, bo zaledwie kilkanaście dni po wybuchu wojny, trafił do niewoli w Zambrowie. Odtąd aż do zakończenia wojny wszystkie lata okupacji spędził w obozach jenieckich. — Były to lata trudne, a jednocześnie obfite w Boże błogosławieństwo – wspominał niejednokrotnie – Miałem bowiem okazję, i ją w pełni wykorzystywałem, by świadczyć o Panu Jezusie.

Po wyzwoleniu w 1945 r. przez Armię ZSRR, władze radzieckie skierowały go do Kętrzyna. Tam też Michał znalazł pracę (zatrudnił się przy robotach elektroinstalacyjnych), podjął naukę w szkole dla dorosłych, szybko też odnalazł ludzi wierzących. Natychmiast zaangażował się w usługiwanie w lokalnym zborze, który zgromadzał się w mieszkaniu braterstwa Maksymowiczów, a następnie w odrestaurowanym obiekcie przy ul. Powstańców Warszawy 33. Zorganizował tam chór mieszany, usługiwał w miejscowym zborze, a także w innych społecznościach na Mazurach. Mało kto wie, że w marcu 1947 roku ukończył pięciotygodniowy kurs dyrygentów chórów zorganizowany przez Zjednoczenie Kościołów Chrystusowych Wyznania Ewangelicznego. Kochał śpiewać dla Boga!

Jesienią 1948 roku Michał Rakoć, za namową  pastora Franciszka Januszewicza, przeprowadził się do Łodzi, gdzie szybko zaangażował się w służbę zborową, a także – po sześciu latach – poślubił siostrę Zofię. W Łodzi kontynuował naukę w szkole podstawowej dla dorosłych, ukończył z sukcesem dwa kursy monterskie, 9-miesięczny kurs czeladniczy, aż wreszcie w 1954 kurs mistrzowski. Od tej pory pracował jako brygadzista elektromonter. W 1965 r. ukończył Zaoczne Technikum Elektroenergetyczne i odtąd aż do emerytury w 1975 r. pracował już jako nauczyciel zawodu w warsztatach szkolnych przy Al. Politechniki 38. Młodzież zawsze zajmowała szczególne miejsce w jego sercu i miał z nią doskonały kontakt, tak jako nauczyciel zawodu, jak i jako duszpasterz.

W Łodzi brat Michał przeszedł, jak mawiał, wszystkie odcinki służby zborowej. Zajmował się młodzieżą, prowadził chór, pełnił rozmaite funkcje w Radzie Zborowej, aż wreszcie w 1976 roku został drugim pastorem. W latach 1977-1979 a zatem po śmierci prezbitera Franciszka Januszewicza, pierwszego powojennego pastora łódzkiego zboru, aż do chwili przyjęcia służby pastorskiej przez brata Józefa Suskiego z Krakowa, samodzielnie prowadził zbór. Później nadal, jako drugi pastor, do 1989 r. współpracował z pastorem Józefem. W 1985 roku został ordynowany na prezbitera.

Prezbiter Michał przeszedł na emeryturę zawodową w 1975 roku. Tego samego nie można było jednak powiedzieć o jego duchowej służbie. Do późnych lat starości pozostał wierny Bogu głosząc Słowo, wydając świadectwo. Jeszcze nie tak dawno jeździliśmy wspólnie modlić się o ludzi w potrzebie. Jeszcze kilka lat temu brat Michał wraz z młodszymi braćmi regularnie odwiedzał Zakłady Karne. Od jakiegoś czasu  prezbiter Michał z racji zaawansowanego wieku i ubywających sił nie opuszczał już swego mieszkania. Ale nawet wówczas, gdy zamiast odwiedzać, był odwiedzany, pozostawał „w pełni sił i świeżości” – by użyć języka Psalmisty – „aby obwieszczać, że Pan jest prawy, że jest opoką i nie ma w nim nieprawości”. Ileż zachęty, ileż radości, ile prawdy Bożego Słowa odbieraliśmy podczas każdego spotkania z naszym seniorem!

Odszedł do Pana w swym domu, w piątek ok. godz. siedemnastej. Po prostu zgasł i jest już po drugiej stronie, u Pana. W domu Ojca…

Łk 23:24 „I rzekł mu: Zaprawdę powiadam ci, dziś będziesz ze mną w raju”.

Dodaj komentarz