90-244 Łódź, ul. Jaracza 95/97 tel. +48 42 678 04 73, fax: +48 42 679-06-46

Nasze małżeństwo było na skraju przepaści

Jeszcze wcześniej siostra żony podarowała mi Biblię. Ja czasem tam zajrzałem do niej, ale częściej tylko kurz z niej wycierałem. I tak dwa lata temu zacząłem czytać Ewangelię Jana. Od tego się właśnie zaczęło. Zaproponowałem żonie, że moglibyśmy przyjść tutaj do kościoła. No i od tego czasu często przychodziliśmy. No ale to jeszcze też nie wszystko, szatan nie śpi. Wtedy zaczęły się kłopoty z naszym synem, ja zacząłem sobie popijać, taki słaby się zrobiłem – myślałem, że to jest recepta na wszystko. Nasze małżeństwo było już na skraju przepaści. Trwało to 18 miesięcy. Zacząłem się modlić kiedyś w nocy, dostałem takiego olśnienia. Obudziłem rano żonę, modliliśmy się razem, syn nasz też dołączył. I od tego czasu zapomniałem o tych swoich słabościach. Byłem o krok od nałogu – zapomniałem o tym wszystkim i coraz częściej czytałem Biblię, modliłem się. Jak tylko wspominam o piwie, o alkoholu jakimś, to zaraz mi się niedobrze robi, na samą myśl o tym. Teraz czytam Pismo Święte, nie położę się spać jak nie przeczytam jakiegoś wersetu, modlę się rano, wieczorem. Widzę postępy u naszego syna, który jeszcze nie dorósł może do tego, by tu przyjść, ale pyta mnie nieraz, z nim też już zaczynamy rozmawiać i chyba jest wszystko na dobrej drodze. Ja wierzę teraz, że Pan Bóg mi pomógł. Przez tą żarliwą modlitwę z moją żoną jestem, uważam, na dobrej drodze i przyjąłem Pana Chrystusa do swego serca. Uważam, że On jest moim Panem i dziękuję Mu bardzo, że moje kroki skierował właśnie tutaj, do Łodzi, że tu założyłem rodzinę. Bo tak bym żył dalej w tym zakłamaniu, bo uważam, że żyłem w zakłamaniu. Mówiło się o tych wszystkich dogmatach a nie mówiło się o Bogu. Dziękuję. Amen

Dodaj komentarz