90-244 Łódź, ul. Jaracza 95/97 tel. +48 42 678 04 73, fax: +48 42 679-06-46

Tom „the Bomb”

JOANNA NOWOSIELSKA: Witaj, czy mogę przeprowadzić z Tobą wywiad?

TOM MIYASHIRO: Oczywiście!

Jak to się stało, że odwiedziłeś nas już drugi raz?

Dwa tygodnie temu przylecieliśmy z żoną do Londynu, by odwiedzić jej rodziców. Już wcześniej byłem w Łodzi (2006) i udało mi się nawiązać dobry kontakt z pastorem Piotrem Karasiem. Gdziekolwiek podróżuję, staram się odwiedzać miejsca, które już znam i mam tam przyjaciół. Gdy Pastor Piotr dowiedział się, że będę niedaleko, od razu dostałem zaproszenie i oto jestem.

Jak wspominasz Łódź po poprzedniej wizycie?

Tamten okres kojarzy mi się z bardzo mieszanymi uczuciami, gdyż przeżywałem wtedy trudny czas w sprawach osobistych – straciłem pracę i służbę, mojej rodzinie odebrano mieszkanie, dowiedzieliśmy się również, że moja żona Amy ma raka mózgu. Jednak już jakiś czas przed tym podjąłem się koordynacji ewangelizacji młodzieży w szkołach właśnie w Łodzi. Dlatego mimo wszystko przyjechałem, gdyż wiem, że nie ma lepszego prezentu dla drugiej osoby, jak podzielić się z nią ewangelią – żywym Jezusem Chrystusem. Jedyne co mi wtedy pozostało to wiara i nadzieja! Z drugiej strony był to czas wytężonej pracy ale i radości. Poznałem wielu nowych ludzi, z którymi do tej pory utrzymuję kontakt i otrzymuję świadectwa, że młodzi chcą więcej takich przedsięwzięć, są chętni do słuchania i przyjmowania ewangelii.  Myślimy o ponownej współpracy.

Byłeś przejazdem w Anglii, gdzie wcześniej spędziłeś wiele lat, a teraz mieszkasz w U.S.A. Opowiesz nam coś więcej o sobie?    

Tak naprawdę to jestem pół Japończykiem, ale czuję się Amerykaninem. Mój tata jest Japończykiem, a moja mama Amerykanką. Oboje wychowali się w Stanach Zjednoczonych. Mój ojciec dorastał na Hawajach ale po jakimś czasie wyjechał na drugi koniec kraju – do stanu  Connecticut. Był buddystą. Pewnego dnia, gdy robił zakupy w sklepie warzywnym, ekspedientka zaczęła mu głosić Jezusa i tam przyjął Go za swojego Pana i Zbawiciela. Była to moja mama. Rok później pobrali się, a jeszcze następny rok i miesiąc później pojawiłem się na świecie. Wychowałem się w bardzo konserwatywnym kościele, gdzie byłem jedyną młodą osobą. Jako nastolatek zacząłem się buntować i nic nie było w stanie mnie wtedy przekonać do żywej wiary w Jezusa. Proces mojego nawrócenia był dość burzliwy, nawet przestałem chodzić do szkoły, ale po tym jak ziarno było siane we mnie, rodzice się za mną wstawiali, przyszedł odpowiedni czas, gdy sam zdałem sobie sprawę, że robię źle i potrzebuję przebaczenia! Pewnego wieczoru, dosłownie wpadłem do pokoju rodziców i zacząłem wyrzucać z siebie swoje grzechy. Wtedy tato powiedział, że Bóg je wszystkie zna i jeżeli jedynie Jemu wyznam, że jestem grzesznikiem, to On mi wszystko wybaczy. Tak zaczęła się moja wspaniała przygoda z Bogiem! Po tych wszystkich wydarzeniach musiałem dokończyć szkołę średnią i zaraz po tym poszedłem do Szkoły Biblijnej, gdzie pełen pasji głosiłem Słowo Boże. Ludzie się nawracali, urządzaliśmy dla nich chrzty. Zaczęliśmy też jeździć do Anglii – moja żona była pierwszą Brytyjką jaka się wtedy nawróciła po moim zwiastowaniu, poznałem m.in. lidera zespołu „thebandwithnoname” (przyp. red. „zespół bez nazwy”), z którym byliśmy na ewangelizacji w Łodzi w 2006 roku. Zacząłem współpracę z wieloma innymi osobami, które działają wśród młodzieży.

Jak to się stało, że założyłeś „Faith to faith”? Po co działa „F2F”?

Było to w okresie, gdy wybuchła wojna w Iraku i była taka możliwość, bym wstąpił do armii. Jednak chciałem wybrać bardziej chrześcijańskie zajęcie i kontynuowałem naukę w Szkole Biblijnej. Jak już wspomniałem, bardzo dużo działaliśmy wśród młodych ludzi, zarówno w Stanach Zjednoczonych jak i w Anglii. Pewnego razu, ktoś powiedział mi, że powinienem nadać mojej służbie nazwę. Zaczerpnąłem ją z wersetu z Listu do Rzymian 1:16-17 – „Albowiem nie wstydzę się ewangelii Chrystusowej, jest ona bowiem mocą Bożą ku zbawieniu każdego, kto wierzy, najpierw Żyda, a potem Greka,  bo usprawiedliwienie Boże w niej bywa objawione, z wiary w wiarę (ang. faith to faith – red.), jak napisano: A sprawiedliwy z wiary żyć będzie.” Jest to służba ukierunkowana na ludzi młodych, aby poprzez różne metody była głoszona ewangelia o Jezusie; głównie przez media, misje, muzykę. Mocno podkreślamy, że Biblia jest naszym autorytetem a Jezus głową Kościoła, czyli społeczności wierzących. Działamy zgodnie ze Słowem Bożym, przez Ducha Świętego, gdyż tylko ono jest pożyteczne i natchnione do nauki, do wykrywania błędów, do poprawy, do wychowywania w sprawiedliwości. (2 Tm 3:16). Dla Boga każda dusza jest najcenniejsza i dlatego głosimy jedyną Prawdę!

Pracujesz z młodzieżą. O czym powinniśmy pamiętać, gdy chodzi o grupę młodzieżową?

Bardzo ważne jest, by być wiernym w małym. Cała służba „F2F” jest wynikiem pasji, ale również dobrej relacji z Bogiem, pełnego zaufania i wiary. Różne sytuacje spotykają nas w życiu, ale temu, kto ufa i polega na Nim, daje Bóg siłę i nie ma wtedy rzeczy niemożliwych! Lekarze mówili, że mojej żonie pozostały 2 lata życia. Przechodzi przez różne operacje i doświadczenia (3 razy uczyła się od nowa czytać), ale ufamy Mu i trzymamy się Jego woli, mamy nadzieję! Obecnie to już 3 rok po diagnozie i każdy nowy dzień, to wspaniały dar i nowe możliwości.

Bardzo dziękuję za rozmowę i ponowne spotkanie!

Również dziękuję. Życzę Wam i całemu Zborowi Bożego błogosławieństwa i pasji. Przekazuję także gorące pozdrowienia od przyjaciół z Anglii i Stanów Zjednoczonych.  Również owocnej konferencji młodzieżowej, którą planujecie w marcu! … „abyśmy nie wstydzili się ewangelii Chrystusowej”!

Źródło: Informator Zborowy Nr 1-2/2009

Na zdjęciu: Tom Miyashiro. Fot.: T.M.

Dodaj komentarz